

Spoiler
0 / 500
Ile komentarzy ładować:
5
Jeśli chodzi o kreskę jest ona nieco goofy i kolorowa, ale jak się pojawiają elementy horrowe w Kaya-chan to się robi mrocznie i strasznie, szczerze podobają mi się efekty glitchów w straszniejszych momentach (dając nieco klimatu z hikaru, w którym też występowały podobne efekty), jeśli chodzi o samą muzykę jest git, więc zobaczymy jak dalej się wydarzenia rozwiną w kolejnych odcinkach, bo samo anime wydaje mieć jakiś potencjał.
Przechodząc do opening i endingu, najbardziej mi siadł sam opening, który wizualnie i muzycznie wypada naprawdę dobrze, ending też jest całkiem dobry.
Pierwszy odcinek obejrzany, jeśli chodzi o pierwsze wrażenia związane z tym anime, szczerze początkowo myślałem że nasza tytułowa bohaterka "Kaya" będzie nawiedzać samo przedszkole zjawami (sugerując się samą okładką tejże serii), w którym przebywa, lecz ostatecznie zwalcza same upiory, które ją otaczają i jej rówieśników (przez co jest traktowana jako wariatka, wyjątkiem Chie-sensei, które wie o tajemniczych mocach Kayi).